Rozdział 1 z książki „Suwerenność od środka”

Uważność i kontrola

Jak przestać być marionetką własnych myśli

„Kto pokonuje innych, jest silny. Kto pokonuje siebie, jest potężny.”

Epiktet

Trener spojrzał na mnie kiedyś i krzyknął prosto w twarz: „Twoim obowiązkiem jest kontrola!”

W pierwszej chwili poczułem irytację. O cholera, pomyślałem, jeszcze więcej kontroli? Ja już i tak kontroluję wszystko, co się da: harmonogramy, projekty, oczekiwania klientów, nastroje ludzi wokół mnie, własne nerwy. Jeszcze trochę i naprawdę oszaleję.

Zobaczył moją minę i uśmiechnął się spokojnie. „Nie kontroluj świata. Kontroluj tylko swoje myśli.”

To jedno zdanie uderzyło mnie mocniej niż jakikolwiek krzyk. Przez wiele lat byłem przekonany, że jeśli ogarnę wszystko na zewnątrz, pracę, dom, relacje, obowiązki, to w środku w końcu zapanuje spokój. Prawdę poznałem dopiero po swoim załamaniu w 2019 roku i to właśnie ten brak wiedzy wcześniej sprawiał, że było ono tak druzgocące. Gdybym wiedział wcześniej, że kontrolować trzeba to, co dzieje się w środku, a nie to, co na zewnątrz, może nigdy nie trafiłbym na SOR.

W tamtym okresie rozmawiałem z wieloma osobami. Z niektórymi pracowałem, z innymi po prostu się spotykałem. Prawie u wszystkich widziałem ten sam schemat: automatyczna myśl budziła automatyczną emocję, emocja pchała do automatycznej reakcji, a reakcja kończyła się poczuciem winy, wstydu albo zwykłego, totalnego zmęczenia. I koło zamykało się od nowa.

Najczęstsze myśli, jakie słyszałem, brzmiały niemal identycznie:

  • Jak powiem, że nie daję rady, to uznają mnie za słabego.
  • Muszę to ogarnąć sam, bo nikt inny nie zrobi tego dobrze.
  • Jak zwolnię, wszystko się zawali.
  • Jestem odpowiedzialny za szczęście innych: partnera, dzieci, zespołu, rodziców.
  • Jak zacznę odpoczywać, okaże się, że jestem leniwy i bezwartościowy.

Te myśli nie pojawiają się tylko u ludzi w kryzysie. Słyszę je też od osób, które z zewnątrz wyglądają na bardzo ogarnięte. Z tego powodu uważność i kontrola otwierają tę książkę. Bez nich wszystkie kolejne narzędzia zostaną tylko technikami, które stosujesz przez tydzień i porzucasz.

Czym naprawdę jest uważność?

To nie ezoteryka ani moda na medytację z aplikacją w telefonie. To konkretna umiejętność: zauważyć, co dzieje się w Tobie, zanim stary mechanizm przejmie ster.

To moment, w którym zauważasz, że serce bije szybciej, i zamiast wpaść w panikę „o nie, znowu atak”, mówisz sobie po prostu: aha, przyspieszone tętno. To moment, w którym czujesz, że zaciskasz szczękę i pięści, i mówisz: czuję złość. To moment, w którym łapiesz się na tym, że od 40 minut scrollujesz telefon i czujesz pustkę, i mówisz: znowu uciekam.

Uważność nie ocenia. Ona zauważa. Najtrudniejsze jest właśnie to, aby powstrzymać się przed natychmiastowym „jestem beznadziejny, znowu mi się nie udało”. Po prostu zobaczyć.

Większość z nas żyje na autopilocie. Mózg oszczędza energię i odtwarza stare programy, które kiedyś nas chroniły. Problem w tym, że te programy powstały, gdy mieliśmy siedem, dwanaście albo siedemnaście lat. I nadal rządzą nami jako dorosłymi.

Napisałem kiedyś zdanie, które zostało ze mną na długo:

„Automat, to przeszłość rządzi teraźniejszością.”

Kiedy działasz automatycznie, wybuchasz, zamykasz się, uciekasz w pracę, telefon, alkohol albo nadmierne pomaganie innym, to nie Ty decydujesz. Decyduje Twoja przeszłość: stare schematy, nieuświadomione lęki, sposób, w jaki reagowali Twoi rodzice albo pierwsze trudne relacje. Teraźniejszość staje się wtedy tylko sceną, na której odtwarzasz stary film.

Drugi klucz brzmi:

„A świadomy wybór, to teraźniejszość ma wreszcie szansę być inna niż wczoraj.”

Świadomy wybór to ten mały, ale przełomowy moment, w którym przerywasz schemat. Zatrzymujesz się. Widzisz, co się naprawdę dzieje. I zamiast reagować jak zawsze, wybierasz inaczej, nawet jeśli czujesz opór całego ciała. To jedyny sprawdzony sposób, w jaki przyszłość może różnić się od przeszłości.

Kontrola. Nie to, co myślisz

Słowo kontrola wielu osobom kojarzy się źle: z zaciskaniem zębów, tłumieniem emocji, byciem sztywnym. Prawdziwa kontrola nie jest jednak tłumieniem. Jest świadomym kierowaniem.

Kiedy dzięki uważności zauważysz myśl albo emocję, możesz zadać sobie trzy pytania:

  • Czy ta myśl mnie teraz wspiera, czy osłabia?
  • Czy naprawdę chcę tak zareagować?
  • Czy ta reakcja pasuje do tego, kim chcę być za rok albo za pięć lat?

Nie chodzi o to, żeby nigdy nie czuć lęku, złości, smutku czy bezsilności. Chodzi o to, żeby te emocje nie decydowały za Ciebie automatycznie.

Praktyczne ćwiczenia

Pięć prostych ćwiczeń, które najbardziej pomagały ludziom, z którymi pracowałem. Zacznij od jednego, dwóch, ile chcesz. Ćwicz wybrane regularnie przez kilka tygodni.

Ćwiczenie 1

Trzy pytania w ciągu dnia

Kilka razy dziennie zatrzymaj się na 15 sekund i zapytaj siebie:

  • Co teraz czuję w ciele?
  • Jaka myśl podsyca to uczucie?
  • Czy chcę jej dalej słuchać?

Ćwiczenie 2

Mapa impulsów

Weź kartkę albo notes. Zapisz trzy ostatnie sytuacje, w których zareagowałeś impulsywnie: wybuchłeś, zamarłeś, uciekłeś w telefon, alkohol, pracę albo nadmierne pomaganie innym. Opisz, co naprawdę działo się pod spodem. Najczęściej był to lęk, wstyd, poczucie, że nie dasz rady, albo obawa przed odrzuceniem. Na koniec zapisz jedną alternatywną reakcję, którą mógłbyś wybrać, gdybyś wcześniej to zauważył.

Ćwiczenie 3

Technika 14 sekund

Kiedy czujesz, że zaraz wybuchniesz, zamkniesz się albo uciekniesz, zatrzymaj się. Wdech na 4 sekundy. Zatrzymanie oddechu na 4 sekundy. Wydech na 6 sekund. I pytanie:

  • Czy to, co chcę teraz zrobić albo powiedzieć, jest zgodne z tym, kim chcę być?

Ćwiczenie 4

Wieczorna minuta

Przed snem dokończ trzy zdania:

  • Dzisiaj najbardziej byłem sobą, kiedy…
  • Dzisiaj najbardziej straciłem kontakt ze sobą, kiedy…
  • Jutro chcę pamiętać o…

Ćwiczenie 5

Wdzięczność do samego siebie

Za każdym razem, gdy zauważysz, że udało Ci się zatrzymać, nie zareagować automatycznie albo powiedzieć nie tam, gdzie kiedyś powiedziałbyś tak, powiedz sobie w myślach:

  • Dzięki, że to zrobiłeś. Szanuję Cię za to.

To proste ćwiczenie powoli zmienia relację, jaką masz ze sobą. Z ciągłej krytyki w stronę szacunku i wsparcia.

Co zmienia się po kilku tygodniach

Ludzie, którzy naprawdę stosowali te ćwiczenia, najczęściej mówili mi to samo:

  • „Pierwszy raz od lat poczułem, że mam wybór.”
  • „Okazało się, że 80 procent moich reakcji to stare taśmy z dzieciństwa.”
  • „Przestałem się wstydzić, że się boję. Zauważam strach i mówię: ok, jesteś, ale nie decydujesz za mnie.”
  • „Zacząłem lepiej spać, bo wieczorem mniej walczę sam ze sobą.”

Kiedy tamten trener krzyknął mi w twarz o kontroli, byłem przekonany, że chodzi o jeszcze więcej dyscypliny, jeszcze mocniejsze zaciśnięcie zębów. Dziś wiem, że chodziło o coś dużo prostszego. Najpierw zobaczyć, co się dzieje w środku. Potem wybrać, co z tym zrobić.

Nie piszę tego rozdziału, żeby nauczyć Cię być nieczułym mędrcem, który niczego już nie czuje. Piszę go, żeby pomóc Ci wrócić do siebie. Do kogoś, kto ma realny wpływ na własne życie, zamiast tylko na nie reagować.

Lęk, złość, bezsilność pewnie zostaną z Tobą tak czy inaczej. Chodzi tylko o to, żeby przestały decydować za Ciebie.

Co dalej

Przeczytać to jedno. Przećwiczyć to drugie.

Pierwszy weekend szkolenia zaczyna się właśnie tutaj, od uważności i kontroli. Te same ćwiczenia robimy razem, w małej grupie, na Twoich prawdziwych sytuacjach. Tak, żeby nie skończyło się na tygodniu prób.